Kołaczyce. Mój Dom!

Kołaczyce. Mój Dom!

Kołaczyce, tutaj wszystko się zaczęło. Tutaj się urodziłem, tutaj jest moja Rodzina, tutaj poznałem pierwszych przyjaciół, tutaj nabrałem wrażliwości na otaczającą mnie przyrodę co później przerodziło się w pasję fotografowania krajobrazów. Dzisiaj chciałem zabrać Was na foto-wycieczkę w moje strony ?.

Nie chcę zanudzać Was opisami dotyczącymi mojej miejscowości. W skrócie powiem tylko, że miejscowość jest niezwykle pięknie położona i ma bardzo bogatą historię. Od wschodu otoczona jest pagórkami Pogórza Strzyżowskiego, od zachodu pagórkami Pogórza Ciężkowickiego a kilkanaście kilometrów dalej na południe znajduje się niesamowity Beskid Niski, będący jednym z najdzikszych rejonów Polski.

Mieszkanie w tak pięknie położonej miejscowości ma ogromne zalety, jeżeli chodzi o fotografię krajobrazową – w którąkolwiek ze stron się nie udamy, to przy sprzyjającej pogodzie przywieziemy wiele pięknych zdjęć.

Kiedyś przeczytałem gdzieś, że najpiękniejsze zdjęcia robi się w rejonie w którym się żyje i z którego się pochodzi. Zastanowiło mnie to mocno, bo przecież mimo, że tereny mojej miejscowości są przepiękne to jak mogą konkurować z Bieszczadami, Beskidami czy Tatrami? Z perspektywy lat mogę powiedzieć jednak śmiało, że coś w tym stwierdzeniu jest. Znajomość terenu, położenia miejsc widokowych, lokalnego mikroklimatu oraz sentyment do zdjęć przedstawiających dobrze znane i ukochane pagórki powodują, że zdjęcia zrobione w rodzinnej miejscowości zdecydowanie znajdują się w ścisłej czołówce zdjęć, które najbardziej cenię.

Teraz zastanawiam się od czego zacząć… Gdybym chciał pokazać chociaż 10% zdjęć które w swojej miejscowości zrobiłem na przestrzeni lat, to sądzę, że przeglądnięcie ich zajęłoby Wam cały dzień! Biorąc jeszcze pod uwagę fakt jak wyglądały moje zdjęcia na początku mojej krajobrazowej foto-pasji, to jestem pewien, że po takiej “sesji” moglibyście zwyczajnie oślepnąć ?.

Może tak – przejdę przez niektóre tylko zdjęcia, gdzieniegdzie dodając coś od siebie jeśli zajdzie taka potrzeba ?.

Najpierw zdjęcia pokazujące położenie samej miejscowości:

Kołaczyce od północy.

Powyżej miejscowość pokazana od północno-wschodniej strony – z pobliskich działów. Jest to niesamowite miejsce, które przyciąga wielu mieszkańców. Po dość intensywnym spacerze w górę, można  odpocząć i nacieszyć oko pięknymi widokami. Przez lata byłem świadkiem niesamowitych widoków jakie można przy odrobinie szczęścia podziwiać z tego wzniesienia. Majaczące w oddali pagórki to Beskid Niski – niesamowicie dzikie, pozbawione ruchu turystycznego oraz zanieczyszczenia światłem miejsce – idealne na zdjęcia drogi mlecznej ?. Oczywiście mam mnóstwo zdjęć z Beskidu Niskiego, które aż się proszą by Wam zaprezentować, co oczywiście zrobię w kolejnych wpisach.

Widok z działów na Pogórze Ciężkowickie.

Skoro jesteśmy już na kołaczyckich działach to powyżej rozpościerający się widok na Pogórze Ciężkowickie podczas burzowego popołudnia. To zdjęcie zrobione zostało bardzo dawno temu. Mam do niego ogromny sentyment – to jedno z pierwszych zdjęć z mojej miejscowości jakie zrobiłem.

Poniżej zdjęcie zrobione z miejscowości Bieździedza, położonej na wschód od Kołaczyc, podczas jednego z przepięknych, burzowych poranków. Światło było niesamowite tego dnia, tak samo jak potężne chmury zwiastujące intensywną burzę. Pamiętam, że miałem problem ze zrobieniem tego zdjęcia, ponieważ chciałem koniecznie znaleźć coś co mogłoby mi posłużyć jako pierwszy plan. Wiele razy podczas fotografowania takiej sceny łapię się na tym, że zdjęcia które robię nie mają tego czegoś – często, tym czymś jest właśnie dodanie pierwszego planu, który po dłuższych poszukiwaniach udało mi się znaleźć. Teraz, gdy patrzymy na zdjęcie, nasz wzrok najpierw skupią się na pierwszym planie (kwiatach), by potem wędrować do głównego motywu, którym jest miejscowość:

Kołaczyce od wschodu.

Fotografując Kołaczyce, niemal na wszystkich zdjęciach zawsze widnieje kościół – jest on najbardziej rozpoznawalną budowlą w naszej miejscowości. Jest to moim zdaniem jeden z piękniejszych neogotyckich kościołów, wybudowanych we wczesnych latach XX wieku na naszych terenach. Jeżeli chodzi o świątynie to Kołaczyce mają bardzo burzliwą historię. Poprzednio wybudowane na tym terenie kościoły niestety uległy całkowitemu zniszczeniu. Pierwszy kościół z 1339 r. został zniszczony przez wojska węgierskie w 1474 r. Drugi, który powstał około 1480 r. spłonął w 1540 r. Trzecia świątynia powstała w 1552 r. i również spłonęła. Dopiero czwarty Kościół posłużył wiernym na dłużej bo na około 300 lat, by następnie w 1903 r. ustąpić miejsca obecnie istniejącemu kościołowi. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie Parafii Kołaczyce. Jak sami widzicie – los nie oszczędzał tej małej mieściny, podobnie jak nie oszczędzał całego naszego Kraju.

Kołaczyce od zachodu.

Powyższe zdjęcie wykonane z miejscowych stawów, znajdujących się w miejscowości Kłodawa – położnej za rzeką Wisłoka, na zachód od Kołaczyc. Wisłoka to jedna z większych rzek w tej części Polski – bierze swój początek w Beskidzie Niskim i płynie dalej na północ przecinając Pogórze Jasielskie, jednocześnie wyznaczając granicę pomiędzy Pogórzem Strzyżowskim a Pogórzem Ciężkowickim, pomiędzy którymi jak wspominałem wcześniej położone są Kołaczyce.

Tym razem zdjęcie nocne, które zrobiłem dwa lata temu, podczas jednego z mroźnych wieczorów. Jest to jedno z miejsc, które często odwiedzam podczas pobytu w rodzinnych stronach. Szczególnie atrakcyjne jest o poranku gdyż bardzo często można zastać tutaj gęste mgły, które przyciągają miejscowych fotografów krajobrazowych. Nierzadko można tutaj również spotkać wielu fotografów przyrodniczych, fotografujących ptaki. Teren ten słynie z dużej ilości przeróżnych gatunków ptaków. Szymon Wójcik – mój dobry przyjaciel i członek naszej grupy fotograficznej prowadził tutaj w latach 2004 – 2010 badania ornitologiczne, podczas których w ponad 170 kontrolach naliczył na tym terenie około 130 gatunków ptaków! Swoją drogą myślę, że w niedalekiej przyszłości Szymon napisze dla nas jakiś ciekawy artykuł opisujący przyrodę tych terenów, więc z pewnością pojawi się również w nim wiele niesamowitych zdjęć przyrodniczych.

Kołaczyce od zachodu.

Powyżej jesienny bardzo chłodny wieczór. Po zrobieniu tego zdjęcia jeszcze przez długi czas siedziałem i podziwiałem miejscowy spokój – kompletna cisza, brak jakiegokolwiek ruchu powietrza. Ludzie jak przystało na porę roku spędzali już czas wspólnie w ciepłych pomieszczeniach swoich domów. Charakteru temu krajobrazowi dodaje dym wydobywający się z kominów – sezon grzewczy rozpoczęty ?.

Kołaczyce od zachodu.

 

Kołaczyce od zachodu

Na powyższych zdjęciach, piękny mglisty poranek jaki zastałem odwiedzając moje rodzinne strony jesienią zeszłego roku. To był naprawdę niesamowity widok – cisza oraz niesamowicie intensywne, ciepłe światło, które dosłownie rozrywało na strzępy unoszącą się szybko mgłę. Tak jak wspomniałem wcześniej – jest to niesamowite miejsce dla każdego miłośnika mgieł. Jeżeli planujecie wyjazd na Pogórze na wiosnę lub jesień i zapowiada się gwieździsta noc – poranne mgły gwarantowane. Mieszkańcom Kołaczyc również polecam wczesny spacer nad stawy, na dobry początek dnia ?.

Kołaczyce – stawy.

 

Kołaczyce stawy.

Poranek w nieco innej odsłonie. Tym razem czarno-białe zdjęcia samej przyrody Kłodawskich stawów. W oddali majaczą południowe i wschodnie działy – jak widzicie miejscowość całkowicie otoczona jest górkami, co sprawia niesamowite wrażenie. Z centrum miejscowości wystarczy jakieś 20 min spaceru by znaleźć się w lesie, na polanie, na górce, nad rzeką lub jeziorem. Czegóż chcieć więcej?

Wisłoka późną wiosną.

Wiosenny, poranny spacer nad rzeką Wisłoka. Na powyższym zdjęciu moment, w którym mgła “ustępuje”. Gdybym nacisnął spust migawki 5 minut wcześniej – rzeki nie byłoby w ogóle widać. To pokazuje z jaką dynamiką mamy do czynienia. Wystarczy kilka minut by krajobraz zmienił się niemal całkowicie.

Myślę, że właśnie ta dynamika i nieprzewidywalność przyrody jest czymś co czyni fotografię krajobrazową tak wymagającą i ciekawą. Nie wystarczy kupić aparat i obiektywy by móc robić piękne zdjęcia przyrody – w zasadzie jest to dopiero początek drogi. Później zaczyna się prawdziwa zabawa: planowanie, sprawdzanie pogody, nieprzespane noce, niekończące się długie wędrówki by nie rzadko wrócić dosłownie z niczym ?. A mimo wszystko jest to pasja przy której naprawdę odpoczywam.

Wisłoka późną jesienią.

To samo miejsce co na poprzednim zdjęciu, jednak teraz podczas pierwszych przymrozków. Osadzający się na liściach szron dodaje niesamowitego charakteru.

Skoro jesteśmy już przy chłodnych klimatach to może jeszcze nieco zimowych kadrów. Zima, to jest pora roku, którą lubię chyba najbardziej. Niestety w ostatnich latach zimy są naprawdę krótkie. Z dzieciństwa pamiętam doskonale, że zimy w Kołaczycach były piękne, mroźne i obfite w śnieg. Cieszę się, że ja oraz moi rówieśnicy mogliśmy być świadkami prawdziwych mroźnych polskich zim, bo wydaje się, że zimy mogą stać się rzadkością ?. Oby nie!

Zimowe pejzaże.

 

Zimowe pejzaże.

 

Zimowe pejzaże.

 

Zimowy reportaż.

Zdjęcie prezentowane powyżej to jedno z moich ulubionych – zrobiłem je podczas jednego ze spacerów po kołaczyckich lasach. Plener nie był zbyt udany – miałem co prawda piękną zimę, jednak chyba zabrakło pomysłu i determinacji. Pamiętam, że zrezygnowany postanowiłem wracać, aż tutaj nagle zauważyłem konia. Szybko pobiegłem na drogę by znaleźć jakiś dobry kadr i … udało się ?. A doskonale pamiętam, że miałem odpuścić …

Kołaczyce to nie tylko pagórki, rzeki i jeziora. Jak w większości podkarpackich miejscowości, najwięcej powierzchni zajmują oczywiście lasy. Nie mogłem tego nie wykorzystać i nie spróbować swoich sił również w fotografii grzybów – niesamowita zabawa, a rezultaty czasami są naprawdę ciekawe:

Kołaczyckie lasy.

 

Kołaczyckie lasy.

Gdzieś na początku wspominałem, że najlepsze zdjęcia robi się w otoczeniu w którym się żyje, które się zna. Poniżej przedstawię fotografię, której prawdopodobnie nie zrobiłbym nigdzie indziej jak tylko w okolicach mojego rodzinnego domu. Z tą fotografią, a raczej z przedmiotem jakiego użyłem do budowania pierwszego planu wiąże się pewna historia.
Otóż fotografując pewnego poranka w lesie zauważyłem leżący, spróchniały korzeń. Wyglądał niesamowicie, więc postanowiłem go sfotografować. Niestety warunki (ciemny las i ostre światło padające spomiędzy liści) nie były zbyt dobre na tego rodzaju fotografię. Naszła mnie wówczas myśl, żeby zabrać go ze sobą. Wróciłem więc do samochodu, wjechałem w las i załadowałem korzeń do bagażnika ?. Od tamtego czasu woziłem go zawsze gdy fotografowałem rodzinne strony. A jeżeli nie fotografowałem to spokojnie leżał sobie na działce, czekając niecierpliwie jak znów odwiedzę rodzinne strony i udam się z nim na plener ?. Swoją drogą – do dzisiaj pamiętam minę rodziców (gdy zabrałem ich na jeden z moich plenerów fotograficznych), widzących mnie ładującego korzenia. ??. Powiem Wam tylko tyle – opłaciło się bo zdjęcie bardzo mi się podoba:

Korzeń ?.

Mam mnóstwo zdjęć z prezentowanego powyżej miejsca – na każdym z nich czegoś mi brakowało. Korzeń doskonale wypełnił tą lukę budując mocny pierwszy plan! 

Na zakończenie chciałbym pokazać wam również parę zdjęć z okolic miejscowości, które bardzo lubię:

Jasło oraz w oddali Beskid Niski.

Zdjęcie zrobione z punktu widokowego Liwocz – najwyższego szczytu Pogórza Ciężkowickiego. Jest to niesamowita góra, o której chodzą legendy. Cudowne miejsce obserwacyjne, z którego rozpościera się wspaniały widok. Podczas dobrej pogody można dostrzec Tatry, Babią Górę, Pieniny, Beskid Sądecki, Beskid Niski, Pogórze Dynowskie, Bieszczady, a także Góry Świętokrzyskie!

Jest to miejsce przyciągające wielu ludzi spragnionych pięknych widoków. Na pewno Liwocz doczeka się swojego wpisu na naszym blogu. Ty,czasem poniżej kilka zdjęć pokazujących pasmo Liwocza widziane od strony wschodniej:

Pasmo Liwocza.
Liwocz.

Tak jak wspominałem wcześniej – nie lubię zdjęć krajobrazowych bez pierwszego planu, dlatego wymyśliłem, że pierwszy plan na powyższym zdjęciu zbuduje nam pływający przy brzegu piękny, dorosły łabędź ?. Problem był taki, że ptak kompletnie nie chciał współpracować i pływał swobodnie, ale nie chciał wpłynąć w kadr. Niestety nie miałem go czym nakarmić, dlatego pozostało mi tylko czekać. Po jakimś czasie, w końcu wpłynął w kard – niestety na mój gust zbyt daleko. Problemem było też szybko zanikające światło. Z każdą chwilą, szanse na zrobienie zdjęcia z pięknym łabędziem w kadrze malały, ponieważ czas potrzebny na poprawne naświetlenie sceny rósł, co z kolei (aby w jakimś stopniu zamrozić ruch łabędzia) wymagało zwiększania czułości matrycy – czego w zdjęciach krajobrazowych robić nie lubię z wiadomych względów. Niestety czasami jest to konieczne! Dokładnie z taką sytuacją miałem do czynienia tutaj. Po zrobieniu pierwszych klatek stwierdziłem, że poeksperymentuję jeszcze z czasem naświetlania by “artystycznie” uchwycić ruch łabędzia. Tak właśnie powstało powyższe zdjęcie przedstawiające pasmo Liwocza z jeziorem na pierwszym planie oraz duchem łabędzia patrolującym jego wody ?. Tak się wkręciłem w tą swoją wizję zdjęcia, że postanowiłem również poeksperymentować z kolorystyką, decydując się w końcu na nieco chłodniejsze klimaty. Sam nie wiem do końca czy o taki efekt mi finalnie chodziło, ale moim zdaniem jest “coś” w tym zdjęciu.

Poniżej nasz piękny pierwszy plan. Z góry przepraszam za jakość – kręcone z mojego wysłużonego telefonu … Zobaczcie jaki piękny ?:

Poniżej, jeszcze jedno zdjęcie, które zrobiłem dokładnie z tego samego miejsca, z którego fotografowałem krajobraz z łabędziem. Tym razem mamy porządny pierwszy plan, utworzony z lili wodnych. Niestety w czasie, gdy robiłem to zdjęcie, kwiaty lilii były jeszcze nierozwinięte, jednak liście rośliny wyglądały naprawdę imponująco i idealnie nadawały się na pierwszy plan.

Liwocz.

Wszystkie zdjęcia z wodą w kadrze, powstały dzięki mojemu Tacie, który lubiąc wędkować, doskonale zna każdy zakątek pobliskich jezior. To On pokazał mi wszystkie te miejsca, które potem dokładnie monitorowałem ?. Dzięki Tata ?.

Chciałbym pokazać jeszcze jedno zdjęcie – Kołaczyc otulonych porannymi mgłami. Zdecydowanie uważam, że jest to moje najlepsze zdjęcie. Więc tak, to prawda – najlepsze zdjęcia robi się w okolicach prawdziwego domu! Zapraszam:

Kołaczyce otulone poranną mgłą.

Tym zdjęciem chciałbym zamknąć ten wpis – dedykuję je moim Rodzicom oraz wszystkim tym, którzy tęsknią za swoją rodzinną miejscowością – kiedyś tam Wrócimy ?.

To była dla mnie przyjemność i niesamowita przygoda przedstawić Wam zdjęcia z mojej ukochanej miejscowości, do której ja oraz moi przyjaciele (Domelku – mam nadzieję, że to czytasz) tak tęsknimy ?.

Jeszcze taki bonusik – zdjęcie wykonane przez Edytę Wojciechowską przedstawiające Kołaczycki Rynek w nieco bardziej klimatycznym wydaniu:

Fot: Edyta Wojciechowska, Obróbka: Michał Mikoś

Pozdrawiamy
Ekipa www.whenlighthitsground.com

This Post Has 2 Comments

  1. Michał Mikoś

    Szymek – Dzięki za pomoc z innymi artykułami :).
    To co lecimy dalej z tematem.
    Jak będziesz miał czas wrzuć coś – wiem, że masz tego sporo :).
    Michał

  2. Michał Mikoś

    Może jakiś tutorial jak fotografować grzyby – to wdzięczny temat. Dawaj, Dawaj
    Michał

Leave a Reply

Close Menu