Sesja w opuszczonej willi w Niebylcu, część II

Sesja w opuszczonej willi w Niebylcu, część II

W poście zatytułowanym “Sesja w opuszczonej willi w Niebylcu, część I” opowiedzieliśmy Wam o amatorskiej sesji jaką zorganizowaliśmy w starej, opuszczonej willi. Jak wspomnieliśmy w zakończeniu, nie był to koniec sesji. Po ukończeniu zdjęć w piwnicy willi, przenieśliśmy się na zewnątrz by odkryć, że czeka tam na nas kolejna niespodzianka – kolejna piwnica ? (jak to łatwo jest nas zadowolić, prawda? ?).
Piwnica, którą znaleźliśmy, była naprawdę niezwykła. Jej sufit miał kształt kopuły, a w ścianach były wnęki. Naprawdę całe wnętrze było imponujące i przypominało jakiś stary grobowiec ?. Zresztą zerknijcie sami:

Opuszczona piwnica.

Widząc coś takiego, nie mogliśmy nie podjąć wyzwania zrobienia tam sesji z naszym mnichem. Mając niewiele czasu, jako że światła ubywało z każdą minutą, zaczęliśmy obmyślać plan, co moglibyśmy tutaj zrobić. Wpadliśmy w sumie na dwa pomysły. Pierwszy, w którym mnich zwrócony twarzą do okna z kratami, trzymając modlitewnik, odprawia modlitwę. Drugi gdzie klęczy na wprost wnęki. Najpierw zajęliśmy się sceną pierwszą, ponieważ chcieliśmy jeszcze wykorzystać padające z okna światło. Za mnicha oczywiście przebrał się Vieniek ?, jako że już wcześniej idealnie sprawdził się w tej roli.

Pierwsze próby z mnichem zwróconym w kierunku okna.

Już po pierwszych próbach wiedzieliśmy, że wiele tutaj nie zdziałamy (brak planu, mało czasu, brak dodatkowych rekwizytów), więc postawiliśmy na prostotę – kadr musiał być prosty, a resztę trzeba było niestety dopracować w postprodukcji. Dodatkową rzeczą, która dodawała charakteru tym zdjęciom był fakt, że mieliśmy piękną zimę (nie to co teraz – zimy 2019/2020 w zasadzie nie było ?) i co jakiś czas przez okno dostawał się śnieg – musieliśmy to mieć w zdjęciu finalnym.
Po zrobieniu powyższego zdjęcia, przyjrzeliśmy się mu na ekranie aparatu i już wtedy byliśmy zgodni, jak powinno wyglądać finalne zdjęcie – przede wszystkim powinno być skonwertowane do B&W, a poza tym powinno być ciemniejsze, mnich powinien być oświetlony padającym przez okno światłem, a z okna powinien dostawać się śnieg. Poniżej ogólnie nakreślony zamysł finalnego zdjęcia:

Ogólny zamysł finalnego zdjęcia (scena 1).

Uchwycenie wpadającego śniegu okazało się najbardziej problematyczne. Wymagało nieco więcej cierpliwości oraz odpowiedniego doboru czasu naświetlania, a i tak na końcu efekt nie zadowolił nas całkowicie – dlatego zdecydowaliśmy się “poprawić śnieg” w postprodukcji. Poniżej efekt końcowy:

Efekt końcowy (scena 1). Pomysł: Wiesław Chalota. Zdjęcie: Michał Mikoś. 24mm, F:1.4, T: 1/5s.

Ponieważ zapadał już zmrok, do kolejnego zdjęcia postanowiliśmy użyć jednej z lamp jaką kupiliśmy w sklepie ogrodniczym. Zamysł był taki jak wcześniej wspomniałem – chcieliśmy wykorzystać tę wnękę w jednej ze ścian piwnicy. Jeżeli chodzi o sam efekt końcowy zdjęcia, to chcieliśmy osiągnąć coś podobnego jak na zdjęciu poprzednim, oczywiście z postacią w innej pozie. Poniżej ogólny szkic naszego pomysłu na scenę nr 2:

Ogólny zamysł finalnego zdjęcia (scena 2).

Jak na tak szybką sesję w nieznanym nam miejscu to chyba jest nieźle. Jak sądzicie?

Zdjęcie finalne (scena 2). Pomysł: Wiesław Chalota. Zdjęcie: Michał Mikoś. 24mm F: 1.4, T: 1/1.3s.

Kiedy opuściliśmy piwnicę, okazało się, że jest już naprawdę ciemno. Jednak to nie powstrzymało nas przed kontynuowaniem sesji. Chcieliśmy wykorzystać zimową scenerię – rozległa działka, a za nią las prezentowały się malowniczo. Zaraz po przyjeździe na miejsce, zanim jeszcze zaczęliśmy fotografować Martę (Sesja w opuszczonej willi w Niebylcu, część I), naszą uwagę przykuł stojącym przed willą paśnik dla zwierząt, co sugerowało, że pod willę podchodzą dzikie zwierzęta – i jak się potem okazało, udało nam się przypadkiem uchwycić jedno z nich na zdjęciu.  Zerknijcie jak niesamowite światło wówczas było:

Późna niebieska godzina w Niebylcu – zdjęcie bez żadnej obróbki.

Sceneria była niesamowita – ciemnobłękitne chmury oraz ciepłe światło pobliskiej latarni delikatnie głaskające świeży śnieg. Dlatego mimo zmęczenia nie daliśmy za wygraną i zrobiliśmy jeszcze dwa kadry, które naszym zdaniem warto zaprezentować.

W pierwszej scenie chcieliśmy wykorzystać niesamowite światło (które przedstawiliśmy na powyższym zdjęciu) oraz majaczący w oddali las. Jeżeli chodzi o samą scenę to miała ona być nieco abstrakcyjna – coś innego, coś czego nie spotyka się często w popularnych galeriach zdjęć. Poniżej wynik naszych starań:

Mnich w zimowej scenerii (scana 1). 85mm, F: 1.4, T: 1/6s.

Wprawione oko na pewno zauważyło uroczego “mistrza drugiego planu” (w lewym, górnym rogu). To sarna, która niepostrzeżenie wdarła się w kadr. Zauważyłem ją dopiero na etapie obróbki ?. Jeżeli porównacie to zdjęcie z tym nieco wcześniej zaprezentowanym, to zauważalna jest zmiana balansu bieli. W tej scenie bardziej sprawdził się nieco “chłodniejszy” klimat.

W drugiej scenie wykorzystaliśmy rosnące na działce drzewa oraz krzewy gęsto pokryte świeżym śniegiem jako naturalny sztafaż dla naszego głównego motywu – Mnicha przedzierającego się przez zaspy, oświetlającego sobie drogę lampa naftową (skąd my to znamy ? – Sesja w Króliku Wołoskim):

Mnich w zimowej scenerii (scena 2). 85mm, F: 1.4, T: 1/2.5s.

Użycie dużego otworu przysłony (f 1.4) pozwoliło nam na otrzymanie czasów wystarczających, by “zamrozić” ruch modela (bez użycia absurdalnie wysokiego ISO, które znacznie obniżyłoby jakość zdjęcia) oraz na uzyskanie efektownego rozmycia pierwszego planu. Dzięki temu naszym zdaniem, zdjęcie prezentuje się naprawdę ciekawie. Muszę tutaj dodać, że zrobiliśmy wiele zdjęć tej sceny, wykorzystując różne kombinacje czasu naświetlania, przysłony i iso, by potem wybrać te najbardziej optymalne pod względem kadru oraz jakości obrazu. Tutaj uznanie dla modela, który był w stanie ustać stabilnie przez około pół sekundy ?.

Jak widzicie z tego oraz wcześniejszego wpisu była to całkiem długa i udana sesja. Uważamy, że wycisnęliśmy ile się dało z tej miejscówki: była sesja z modelka, potem z mnichem w piwnicy oraz sesja z mnichem na zewnątrz w pięknej zimowej scenerii. To był naprawdę niesamowity wyjazd.
Zanim się pożegnam, to chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że jest to dla nas zdecydowanie najfajniejszy rodzaj fotografii. Pomimo, że nikt z nas nie ma doświadczenia z takimi inscenizacjami, pomimo, że nasze inscenizacje to czysto amatorska robota, to mamy najwięcej sentymentu do takich właśnie wyjazdów. Chyba dlatego, że aby cokolwiek fajnego mogło powstać konieczna jest współpraca pomiędzy wszystkimi członkami zespołu.
Dziękuję za czas wspólnie spędzony – proszę dajcie znać w komentarzach, jak podoba się Wam część druga naszej sesji w Niebylcu ?.

Pozdrawiamy
Ekipa www.whenlighthitsground.com

This Post Has 2 Comments

  1. Avatar

    Super opis i super fotki. Czekam na więcej.

  2. Michał Mikoś

    Dzięki TOOL, wkrótce pojawią się kolejne – gonimy Panie, gonimy i zamieszczamy zaległości
    Michał

Leave a Reply

Close Menu