Po wielu latach fotografowania głównie krajobrazów postanowiłem spróbować również swoich sił w portrecie. Nie mając za wiele doświadczenia w temacie postanowiłem nie dokształcając się spróbować jak to jest być fotografem portretowym ?. Spośród naszej piątki (która “stoi” za tą stroną) Michał Molenda z Fotolajt specjalizuje się w fotografii portretowej i na pewno zaprezentuje nam tutaj na blogu niesamowite zdjęcia z swoich sesji wraz z poradami na co powinniśmy zwrócić uwagę robiąc portrety, jednak w tej serii ja postaram się pokazać jak poszło mi na mojej pierwszej amatorskiej sesji ?.
Pomysł spróbowania sił w fotografii portretowej zrodził się po tym jak złapaliśmy “zajawkę” na inscenizacje – no wiecie, fotografowanie jakiejś wyreżyserowanej sceny z użyciem odpowiednio dobranej scenerii, rekwizytów oraz charakteryzacji. W momencie tworzenia tego wpisu mamy na swoim koncie już kilka takich inscenizacji i pracujemy nad tym by móc Wam zdjęcia z takich sesji tutaj zaprezentować.
W fotografii portretowej najważniejsza jest modelka, dlatego pierwsza przeszkoda, którą musiałem pokonać to znaleźć modelkę, która mogłaby przy mnie czuć się na tyle swobodnie i przy której ja mógłbym się czuć na tyle swobodnie by mogły z tego powstać na prawdę ciekawe i naturalne kadry. Poszukiwania modelki to nie jest jednak tak prosta sprawa jak mi się początkowo zdawało – jest wiele stron internetowych pokroju “maxmodels”, na których można znaleźć piękne modelki, dla których taka sesja to przysłowiowy “pikuś” ale przeglądanie tego, organizowanie, umawianie itp. – nie miałem i nie mam do tego siły. Stwierdziłem, że odłożę temat na później a w międzyczasie może pojawi się jakaś okazja i do takiej sesji dojdzie. Czas mijał a okazja się nie nadarzała więc w wolnym czasie jak zwykle z kolegami fotografowałem jak zwykle krajobrazy – aż do Maja zeszłego kiedy to mój rocznik obchodził uroczystość 20-lecia matury. Swoją drogą, ja pierniczę … kiedy to zleciało (niech “ślak” trafi ?). No więc podczas przygotowań do tej uroczystości moja bardzo dobra koleżanka Ewa wspomniała, że jej córka poszukuje kogoś kto mógłby jej zrobić ładne zdjęcia. Z Ewcia znamy się od zawsze, urodziliśmy się i wychowali w jednej miejscowości (malowniczych Kołaczycach, najpiękniejszym dla nas miejscu na ziemi, usianym górkami, łąkami i lasami), Ona wiedziała, że ja fotografuję, co prawda nie portrety a krajobrazy ale to przecież prawie to samo nie ?? A więc oczywiście się zgodziłem. Do sesji nie doszło od razu ponieważ wiadomo, trzeba znaleźć czas i miejsce w którym można by swobodnie wszystko zorganizować. No ale w końcu, podczas jednego ze spotkań u Ewy udało mi się poznać Karolinę. No cóż mogę powiedzieć – niejedna profesjonalna modelka chciałby się pochwalić taką urodą. Jednak mówię Wam: to nie wszystko – jej uroda to nic w porównaniu z jej energią, bystrością i pogodą ducha ?. Podczas tego spotkania zrobiłem Karolinie tylko jedno zdjęcie testowe – żadne tam pozowanie, makijaże i przygotowania. Karola po prostu weszła na łąkę koło domu, urwała rosnącego kwiatka, wpięła sobie we włosy i pach – zrobiłem zdjęcie, które prezentuję poniżej.

Po zapoznaniu się z modelką wstępnie ustaliliśmy termin sesji, do której doszło jakiś miesiąc później. Co najlepsze – jak to zwykle bywa w “naszej” ekipie – lepsze od samych sesji i plenerów jest wszystko to co dzieje się przy okazji. Tutaj oprócz sfotografowania świetnej modelki mogłem spotkać się z przyjaciółmi, porozmawiać no i co tutaj ukrywać napić się wódki w wyśmienitym towarzystwie ?. To było długie i udane spotkanie – niesamowity czas, niesamowici ludzie, niesamowite wspomnienia. Takie momenty docenia się szczególnie teraz w tych zwariowanych czasach, gdzie świat niemal się zatrzymał po wybuchu epidemi SARS-CoV-2.
Dzięki kilku jeszcze spotkaniom (przed sesją) z Rodziną Ewy byliśmy już tak zżyci, że nie było żądnego problemu podczas sesji – na luzie, dużo śmiechu i zero stresu. Karolina była w stanie się skupić i pozować bez żadnego problemu ?. W czasie sesji towarzyszył mi mój kolega, którego znam od przedszkola więc po sesji jeszcze długo siedzieliśmy wspominając szkolne czasy. To dopiero była udana sesja – nawet jakbym ją całkowicie położył ze względu na brak doświadczenia to nic kompletnie by się nie stało.
Jeżeli chodzi o samą sesję – to wykonana była bez żądnego dodatkowego sprzętu oświetleniowego – żądnych lamp, blend itp. Oczywiście jak się szybko przekonałem, cały ten sprzęt podniósł by znacząco jakość fotografii jakie zrobiliśmy oraz oszczędził by mi nerwów podczas obróbki. Jednak na tamten moment musiałem dać sobie radę mając tylko aparat i 3 szkła o ogniskowych: 50mm, 85mm i 135mm.
Sesja była wykonana tuż przed zachodem słońca a sam dzień był bardzo słoneczny co jeszcze niestety utrudniało wykonanie zdjęć, ze względu na dość ostre światło, które padając na modelkę niejednorodnie oświetlało jej postać tworząc mocne cienie. Szybko zdałem sobie sprawę z tego jak niezbędne w takich sytuacjach staje się użycie lampy. Nawet prosta blenda zaoszczędziła by mi mnóstwo czasu podczas obróbki. Na szczęście w ostatnich latach postęp w dziedzinie projektowania i produkcji matryc spowodował, że rozpiętość tonalna matryc montowanych w stosunkowo (bo mój aparat do najnowszych już nie należy) nowych aparatach pozwala na uratowanie zdjęć, które wcześniej nadawałyby się jedynie do kosza…
Dodatkowym problemem z jakim musiałem się zmierzyć był fakt, że wszystkie obiektywy jakie posiadam to obiektywy manualne ?, ale co tam – trzeba sobie jakoś radzić nie? Im gorszy sprzęt tym większa satysfakcja jak uda się zrobić coś fajnego.
Poniżej chciałem wam pokazać zdjęcie, które moim zdaniem kompletnie zepsułem.

Są dwa problemy z tym zdjęciem. Pierwszy jest taki, że nie trafiłem z ostrością – ostrość zamiast na twarzy modelki została ustawiona na liściach słonecznika. Drugim problem jest ogromna rozpiętość tonalna sceny z którą nawet świetna matryca Nikona D800 sobie do końca nie poradziła – gdybym chociaż miał blendę, mógłbym doświetlić twarz i przód modelki co znacznie podniosłoby jakość zdjęcia. Takie “wyciąganie z cieni”, szczególnie w przypadku gdy dodatkowo mamy problem z ostrością niemal zawsze prowadzi do tego, że zdjęcie mocno traci na jakości. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę powyżej opisane problemy techniczne oraz brak doświadczenia uważam, że zdjęcie się broni, zostało uratowane przez modelkę, która wyszła na nim na prawdę ciekawie (ten wzrok ?).
Kolejne zdjęcie, które chciałem zaprezentować to zdjęcie technicznie udane. Podoba mi się ono ze względu na urodę i pozę modelki jak również ze względu na “plastyczność” (nie mam pojęcia dokładnie co to oznacza ale wiem, że jak użyje się tego słowa to bardziej doświadczeni wiedzą o co chodzi ?) i trójwymiarowość. Uważam osobiście że zdjęcie zawdzięcza te walory techniczne obiektywowi, którym zostało zrobione. Obiektywowi, który kupiłem już jakiś czas temu i mimo, że mam już dość szkieł manualnych to wiem, że to szkło zostaje ze mną na stałe.

Mowa jest tutaj o Carl Zeiss APO Sonnar 135 / 2.0. To szkło łączy w sobie zalety szkła z charakterem oraz szkła pozwalającego rejestrować transparentne, ostre, kliniczne zdjęcia. Ten kto używał to szkło wie zapewne o czym piszę. To szkło otworzone do 2.0 daje przyjemna winietę w połączeniu z niesamowitym kontrastem, ostrością oraz głębią kolorów, a przymknięte nieco daje super ostre, transparentne obrazy którymi nie pogardziłby nawet najbardziej wymagający fotograf krajobrazu. Jeżeli komuś nie przeszkadza ostrzenie manualne a ma możliwość zakupu tego szkła to piszę wprost – KUPUJ, nie pożałujesz!
Poniżej kolejne zdjęcia z sesji.



Ten kto śledzi uważnie parametry z jakimi zostały zrobione zdjęcia na pewno zauważył, że większość zdjęć zrobiona jest obiektywem Samyang 85 / 1.4. To szkło to już legenda w naszych szeregach, Wiesiek kupił go lata temu i od tamtej pory jest z nami cały ten czas – przeżył tyle, że powinien przestać już pracować, ale ciągle działa. To jest koń roboczy, który zrobił tyle zdjęć krajobrazowych, portretowych, inscenizacji, był z nami w górach, dolinach, w zimie, lecie, jesieni, wielokrotnie spoczywał na ziemi, w trawie na mokrych powierzchniach, śniegu itp. A wszystko to za 1/5 ceny Sigmy 85 1.4 Art ?. Jeżeli chodzi o walory optyczne tego szkła to jest na prawdę dobrze, jest ostre, kontrastowe i przede wszystkim tanie. Postaramy się w kolejnych odsłonach opowiedzieć może coś więcej na temat sprzętu jakim fotografujemy.
Jak widzicie, pierwsza sesja i sporo problemów, głównie ze względu na małe doświadczenie oraz brak specjalistycznego sprzętu do fotografii portretowej. Mogłem tutaj pokazać tylko te zdjęcia, które moim zdaniem są na przyzwoitym jak na amatora poziomie, jednak stwierdziłem, że warto podzielić się całością doświadczenia z pierwszej sesji portretowej. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga by robić portrety na wysokim poziomie, ale chciałem zobaczyć jak to jest pracować z modelką. Tutaj miałem szczęście bo modelka to jakby moja rodzina, bo jak wspominałem z Ewą znamy się praktycznie od dziecka. Ale czy tak samo byłoby z obcą modelką? Czas pokaże, tym bardziej, że w planach mamy więcej sesji portretowych. Już nie mogę się doczekać, aż chłopaki się rozkręcą i zaczną publikować tutaj swoje przemyślenia, sesje, doświadczenia z różnych dziedzin fotografii.
Korzystając z okazji chciałem pozdrowić Ewę oraz całą jej rodzinę, a także podziękować Karolinie za wspaniałą sesję. Mam nadzieję, że zdjęcia tak samo się jej podobają jak mi i moim kolegom z whenlighthitsground. Szczerze uważam, że Karolina powinna pozować do zdjęć coraz częściej (szczególnie bardziej utalentowanym fotografom) bo ma niesamowitą urodę i osobowość.
Tak więc kończąc ten wpis chciałbym podziękować za czas nam poświęcony i prosić o to byście byli z nami. Mam nadzieję, że mimo ogromu stron, blogów, instagramów i facebooków o tematyce fotograficznej uda nam się zamieścić na tym skromnym blogu treść, która Was zaciekawi i sprawi, że raz się pośmiejecie, a raz czegoś pożytecznego dowiecie… O kurde, nawet się zrymowało ?.
Pozdrawiamy
Ekipa www.whenlighthitsground.com
vienko
8 Aug 2020Dobrze poszlo jak na pierwszy raz . Zdjecia bardzo udane , ciekawa obrobka-super!!!
Michał Mikoś
8 Aug 2020Dzięki Vienko – tak to takie pierwsze próby z portretem były ?
Michał